Była połowa sierpnia, Iza siedziała w domku na drzewie obrażona na cały świat za to, że musi mieszkać w Anglii, a nie w Polsce. Była już tu 2 miesiące, a tak naprawdę nie znała nawet sąsiadów. Jedynymi osobami, do których się odzywała byli jej rodzice i przyjaciółka Vanessa mieszkająca ulicę dalej. Nudziło jej się strasznie, bo nie miała co robić. Poszła do domu i usiadła przy ogromnym biurku. Na ścianach wokoło niej były poprzyklejane zdjęcia, plakaty, itp. z Bars & Melody, 5 second of summer, One Direction, Dawidem Kwiatkowskim, Seleną Gomez, Dove Cameron, Margaret, Anią Wyszkoni, itd. Z drugiej strony w kącie stał zakurzony keyboard, na który nie grała od bardzo dawna. Dalej znajdowało się łóżko i drzwi do pokaźnej garderoby. Rozejrzała się po pokoju i stwierdziła, że tu nic do roboty nie znajdzie. Zeszła do kuchni, mama smażyła na obiad naleśniki (mniam, kto by ich nie lubił), tu też nie znalazła nic do roboty i poszła na dwór. Wzięła fiszkę i coś ją natchnęło, by zwiedzić okolicę. Jak postanowiła tak też zrobiła, mijając po drodze sąsiadkę. Była to bardzo miła czarnowłosa kobieta. Iza pojechała dalej, dojechała aż do sklepu, w którym kupiła sobie tabliczkę czekolady. Wychodząc ze sklepu wpadła na jakiegoś brązowowłosego chłopaka.
- Jak łazisz! – powiedziała poirytowana i poszła usiąść na
ławce. Miała dziwne wrażenie, że ten chłopak jej kogoś przypominał. Nie
wiedziała dlaczego, ale kojarzyła go z plakatów porozwieszanych w pokoju. Czy
to możliwe, że ten chłopak to mógł być Leondre, nie raczej nie. Choć w sumie
ona mieszka w Port Talbot, a ta ciemnowłosa sąsiadka przypomina jej panią
Victorie Devries. To wszystko układało jej się w jedną logiczną całość. Kiedy
sąsiedzi przyszli ich przywitać, przyszła bez syna, a w tym czasie Bars &
Melody mieli trasę koncertową. A teraz trasa się skończyła. Jeśli te
przypuszczenia są prawdziwe to będzie chyba najszczęśliwszą Bambino na świecie.
Kiedy ona tak rozmyślała ten sam chłopak, na którego wpadła wyszedł ze sklepu i
skierował się w tą samą stronę, którą Iza miała się kierować.
- Mam dziś farta – powiedziała sama do siebie. Zjadła resztę
czekolady, wzięła deskorolkę i pojechała w tę stronę, co chłopak. Kilka metrów dalej chłopak
skręcił do domu.
- A więc mieszka po sąsiedzku. – zamyśliła się. Wzięła
fiszkę i poszła do domu. Iza skierowała się do swojego pokoju, lecz mama ją zatrzymała mówiąc, że jest obiad. Zeszła na dół i zjadła przy stole dwa naleśniki z nutellą popijając je sokiem wiśniowym. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a Iza momentalnie przypomniała sobie o meczu siatkówki z koleżanką - Vanessą. Podbiegła do drzwi i otworzyła je z energią i wielkim uśmiechem na twarzy. Vanessa skrzywiła się lekko zaskoczona.
- A tobie co? - spytała zdziwiona.
- Chodź do domku na drzewie to ci wszystko powiem! - powiedziała szybko i pociągnęła Vanessę za rękę do domku na drzewie. Gdy już się usiadły i Iza opowiedziała Vanessie swoją przygodę ze sklepu, Vani zamilkła osłupiała.
- Dobra, chodź grać w siatę. - przerwała milczenie Vanessa.
Vanessa wstała i poszła z Izą do ogrodu, wyciągnęła piłkę i zaczęły grę w siatkówkę. Vanessa zastanawiając się nad tym co powiedziała Iza nawet nie zauważyła kiedy wybiła piłkę za wysoko i wyleciała za płot do sąsiadów. Usłyszały trzask spadających szklanek. Trochę przestraszone i zaskoczone poszły do sąsiadów. Furtkę otworzyła im jakaś dziewczyna.
- To wasza piłka wpadła do naszego ogrodu? - spytała.
- Taak. - odpowiedziała Iza.
- To wejdźcie i szybko ją zabierzcie, bo muszę iść do sklepu. - powiedziała i wyszła.
Iza i Vanessa poszły na tył domu. Piłka leżała w krzewie róż, Iza podeszła aby ją wyciągnąć. Już miały sobie iść, gdy z domu wyszedł ten sam chłopak, którego Iza spotkała w sklepie.
**********
To mój pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Napiszcie jakieś komentarze, przyjmę każdą dobra radę. Jeśli chcecie informacji na bieżąco zapraszam na założonego specjalnie Facebooka (link), zapraszać do znajomych... Jak tylko was trochę przybędzie na fb zacznę pisać.
- A tobie co? - spytała zdziwiona.
- Chodź do domku na drzewie to ci wszystko powiem! - powiedziała szybko i pociągnęła Vanessę za rękę do domku na drzewie. Gdy już się usiadły i Iza opowiedziała Vanessie swoją przygodę ze sklepu, Vani zamilkła osłupiała.
- Dobra, chodź grać w siatę. - przerwała milczenie Vanessa.
Vanessa wstała i poszła z Izą do ogrodu, wyciągnęła piłkę i zaczęły grę w siatkówkę. Vanessa zastanawiając się nad tym co powiedziała Iza nawet nie zauważyła kiedy wybiła piłkę za wysoko i wyleciała za płot do sąsiadów. Usłyszały trzask spadających szklanek. Trochę przestraszone i zaskoczone poszły do sąsiadów. Furtkę otworzyła im jakaś dziewczyna.
- To wasza piłka wpadła do naszego ogrodu? - spytała.
- Taak. - odpowiedziała Iza.
- To wejdźcie i szybko ją zabierzcie, bo muszę iść do sklepu. - powiedziała i wyszła.
Iza i Vanessa poszły na tył domu. Piłka leżała w krzewie róż, Iza podeszła aby ją wyciągnąć. Już miały sobie iść, gdy z domu wyszedł ten sam chłopak, którego Iza spotkała w sklepie.
**********
To mój pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Napiszcie jakieś komentarze, przyjmę każdą dobra radę. Jeśli chcecie informacji na bieżąco zapraszam na założonego specjalnie Facebooka (link), zapraszać do znajomych... Jak tylko was trochę przybędzie na fb zacznę pisać.
