piątek, 11 listopada 2016

Rozdział 3.

Dopiero teraz zdała sobie jak idiotycznie musi wyglądać wgapiając się w nich jak w obrazek. Oblała się rumieńcem i szybko spuściła wzrok, wbijając spojrzenie w czubki swoich wrotek.
****
- Nic ci nie jest? - spytał brunet z troską w głosie
- Nie, to tylko mała wywrotka. - Iza wzruszyła ramionami
Charlie stał z boku, przypatrując się im dziwnie. Zapewne zastanawiał się skąd ta dwójka się zna. No tak przecież Leo na pewno mu nie powiedział. W końcu co ich obchodzi zwykła dziewczyna z sąsiedztwa. No oczywiście nic.
- A wy dwoje to? - odezwał się w końcu
- Jesteśmy tylko sąsiadami. - powiedziała brunetka podkreślając słowo 'tylko'.
Porozmawiali chwilę, jednak chłopacy stwierdzili, że muszą już iść. Iza pożegnała się z nimi i pojechała dalej.

*tydzień później, perspektywa Izy*
Była 10.30, właśnie się obudziłam. Niechętnie wstałam i poszłam do łazienki ogarnąć się trochę. Przemyłam twarz zimną wodą, rozczesałam włosy i uplotłam sobie dwa warkocze. Następnie udałam się z powrotem do pokoju. Z szafy wyjęłam jeden z letnich zestawów. Były to czarne legginsy w kwiaty, biała bluzka na ramiączkach i dżinsowa kurteczka. Ubrana zrzuciłam pościel z mojego łóżka. Najpierw porządnie wytrzepałam poduszkę układając ją z powrotem na łóżku, później jeszcze ułożyłam kołdrę. Rzuciłam się na dopiero co pościelone łóżko i nie wiem dlaczego ale zaczęłam się śmiać. Było mi tak jakoś bardzo wesoło. Gdyby ktoś teraz wszedł do mojego pokoju to pomyślałby zapewne, że jestem chora psychicznie. No ale ja już tak mam. Wstałam, poprawiłam kołdrę i ogarnęłam się trochę. Zeszłam na dół aby zjeść śniadanie. Na lodówce przyczepiona była karteczka od rodziców :
 "Wyszliśmy wcześniej do pracy, w domu będziemy około 21.00. 
Kochamy cię"
Otworzyłam lodówkę i wyjęłam mleko, z szafki wyjęłam płatki i położyłam na blat kuchenny. Z innej szafki wyjęłam miseczkę, a z szuflady łyżeczkę. Nasypałam płatki do miski, zalałam mlekiem i usiadłam przy stole. Zaczęłam powoli jeść jednocześnie przeglądając moje social media. Nie musiałam się zbytni śpieszyć, bo i tak nie wiedziałam jeszcze co będę dzisiaj robić. Po skończonym posiłku odniosłam miskę do zlewu. Właśnie w tej chwili mój telefon zawibrował. Dostałam dwa sms'y.

Od Vanesska:
Jutro 15.00 trening. Masz być, bo jak nie to cię siłą z domu wywlekę!

Od kiedy ta spokojna Vanessa zaczęła takie groźby pisać!?

Do Vanesska:
Okejka naklejka. Na pewno będę.

Następnie sprawdziłam drugiego sms'a.

Od nieznany:
I jak, śniadanko smakowało? Ładnie ci w tej kurteczce kochanie :*

Kto to może być. Mam zapisany numer Leo, Charlie'go i Vani. Czułam niepokój i stwierdziłam że nie odpiszę. Postanowiłam iść trochę pojeździć na fishce. Założyłam czarne converse, wzięłam moją deskę. Wyszłam na dwór, postawiłam jedną nogę na fishkę drugą zaś odepchnęłam się delikatnie. Jechałam środkiem ulicy - tak jak to miałam w zwyczaju. Jadąc myślałam o minionym tygodniu. Ile rzeczy się wtedy wydarzyło, jak duży wpływ miały one na moje życie. Przestałam się ciągle obrażać, zapisałam się do drużyny piłki nożnej, poznałam Leo i Charlie'go, okazało się że Leondre jest moim sąsiadem, zaprzyjaźniłam się ze swoimi idolami. Czego chcieć więcej? Stwierdziłam, że będę już wracać. Nakręciłam i jechałam w stronę domu nucąc pod nosem "Drag Me Down". Byłam już niedaleko domu gdy mój telefon zawibrował. Nie zatrzymując się wyjęłam telefon z kieszeni i odczytałam sms'a.

Od nieznajomy:
Nieźle jeździsz na tej fishce. Jesteś w tym całkiem dobra misiu :*

To co tam zobaczyłam wystraszyło mnie nie na żarty. Zaczęłam się rozglądać, czy nikt mnie nie śledzi. Ani żywego ducha. W pewnym momencie straciłam równowagę i runęłam jak długa na ziemię. Co było dziwne, nigdy nie zdarzało mi się przewrócić na prostym asfalcie. Szybko podniosłam się i otrzepałam. Spojrzałam na swoje nogi. Miałam zdarte prawe kolano i lewą kostkę. Czułam szczypanie na brodzie, dotknęłam tego miejsca - leciała mi krew. Chwyciłam deskorolkę w rękę i szybko ruszyłam w stronę domu. Weszłam do środka, z szafki wyjęłam apteczkę i udałam się do łazienki. Przemyłam skaleczone miejsca i opatrzyłam. Spojrzałam w lustro, z tym plastrem na brodzie wyglądałam naprawdę zajebiście. Mój telefon po raz kolejny dał o sobie znać, kolejny sms.

Od nieznajomy:
Kochanie uważaj bo mi się potłuczesz, a ja nie chcę żeby stała ci się krzywda...jeszcze...

Czuję się jakby ktoś mnie obserwował to jest naprawdę dziwne. I co miało znaczyć to 'jeszcze' na końcu!? Mam miliony pytań bez odpowiedzi. Boję się komukolwiek o tym powiedzieć. Co jeśli ten ktoś chce mi zrobić krzywdę!? Co jeśli wie o mnie więcej niż powinien!?

*****
Tyle ode mnie. Długo mnie tu nie było. 
Komentujcie!!! 
Pozdrawiam 
Niebieska Panda :* 


czwartek, 27 października 2016

Happy Birthday Charlie!!!

Z okazji urodzin Charliego mam dla was 18 (bo tyle lat skończył) faktów o nim oraz zdjęcia.


Fakty:
1. Nazywa się Charlie Joe Lenehan - Green.
2. Urodził się 27 października 1998.
3. Ma młodszą siostrę - Brooke.
4. Ma psa - Troy'a.
5. Mieszka w Bournemouth w Anglii.
6. Miał 11 lat, gdy zaczął śpiewać.
7. Miał złamaną lewą rękę.
8. Jego ulubione zwierzę to leniwiec.
9. Lubi minionki.
10. Ma niebieskie oczy.
11. Nie lubi swoich dołeczków i uśmiechu.
12. Gra na pianinie i gitarze.
13. Jest leworęczny.
14. Na scenie często tańczy.
15. Lubi jeździć na deskorolce.
16. Często robi sobie zdjęcia z połową twarzy.
17. W zespole Bars and Melody śpiewa.
18. Mógłby się umówić z dziewczyną rok lub dwa lata młodszą.










 

czwartek, 6 października 2016

Happy Birthday Leo!

Z okazji urodzin Leo mam dla was 16 (bo tyle lat skończył) faktów o nim oraz zdjęcia.

Fakty:
1. Nazywa się Leondre Antonio Devries.
2. Urodził się 6 października 2000 r.
3. Ma młodszą siostrę - Matilde (Tilly) i starszych braci - Josepha, Jacoba i Bena.
4. Ma psa - Yuki.
5. Jest raperem w zespole Bars and Melody.
6. Jest weganem.
7. Mieszka w Port Talbot w Walii.
8. Zaczął rapować w wieku 8 lat.
9. Był w szkole prześladowany.
10. Ma brązowe oczy.
11. Leondre to amerykańskie imię oznaczające 'siła lwa'
12. Boi się węży.
13. Uwielbia nutelle.
14. Ma mały pieprzyk pod lewym okiem.
15. Leo śpi bez koszulki.
16. Wcześniej używał pseudonimu Little Dre.










piątek, 16 września 2016

Rozdział 2.

Już miały sobie iść, gdy z domu wyszedł ten sam chłopak, którego Iza spotkała w sklepie.
**** 
Był to dość wysoki brunet o brązowych oczach.
- Hej, to wasza piłka? - spytał
- Taa i jeszcze raz przepraszamy. - powiedziała Vanessa
- Nic się nie stało. A tak w ogóle to jestem Leondre, ale mówcie mi Leo. A wy? - chłopak spojrzał na sąsiadkę i jej koleżankę.
- Ja jestem Vanessa, a to... - blondynka przerwała słysząc jak ktoś upada. Jej koleżanka właśnie zemdlała. Vani uklękła obok niej i delikatnie potrząsała jej ramię.
- Iza! Iza! - próbowała ocucić brunetkę - Mógłbyś przynieść trochę wody?
- Okey. - przytaknął chłopak znikając w budynku. Chwilę później wrócił ze szklanką wody. Vanessa wzięła ją od Leo i opryskała brunetce twarz. Dziewczyna momentalnie otworzyła oczy.
- Co się stało? - spytała rozglądając się wokoło
- Rozmawialiśmy, przedstawiłem się i nagle zemdlałaś... - powiedział Leo
Dziewczyna, już stojąc, spojrzała na bruneta i oparła się o ramię swojej przyjaciółki. Iza nie mogła uwierzyć, że przed nią stoi Leo, ale nie byle jaki Leo, tylko sam Leondre Devries. Jeszcze tylko Charlie'go brakuje do kompletu. Chłopak zaproponował, żeby Vanessa i Iza zostały. Dziewczyny przystały na tę propozycję. Rozmawiali jakby znali się od dawna, grali razem w siatkówkę. Czas mijał im szybko. Tego jednego dna całe życie Izy przybrało jasne barwy. Nie była już zła na rodziców, wręcz przeciwnie, cieszyła się bardzo z przeprowadzki, bo dzięki temu znalazła wspaniałych przyjaciół, w tym swojego idola. Jedna zmiana i tyle plusów. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jest sąsiadką Leo. Jak zwykle tę cudowną chwilę 'coś' przerwało. Było t o nic innego jak telefon Izabeli. Z kieszeni dziewczyny dobiegała melodia 'Shining Star'. Iza szybko wyciągnęła swojego Huawei i odebrała połączenie. Dzwoniła jej mama. Niestety musiała już wracać. Pożegnała się z Leo, przy okazji wymieniając się numerem telefonu, i pociągnęła Vanesse za sobą. Do domu w sumie nie miały daleko. Tylko kawałek chodnika i furtka. Gdy weszły do domu Kowalczyków w kuchni pani Kowalczyk szykowała akurat kolacje. Dziewczyny zjadły chleb z nutellą i wypiły zimne kakao. Po kolacji Vanessa stwierdziła, że musi już iść. Wzięła swoje rzeczy z pokoju Izy, pożegnała się z przyjaciółką i wyszła. Po wyjściu przyjaciółki Izabela poszła do swojego pokoju. Usiadła na łóżku i stwierdziła, że w domu nie ma co robić, a raczej spać nie pójdzie, bo jest dopiero 20.00. Postanowiła więc w pierwszej kolejności się przebrać. Otworzyła drzwi swojej pokaźnej garderoby i wpatrywała się w tę stertę ciuchów. Niby jest tego dużo, ale jak przyjdzie co do czego, to nie ma się co na siebie włożyć. W końcu wybrała letni zestaw, czyli biało - czarny top i ogrodniczki z krótkimi nogawkami. Tak ubrana poszła jeszcze do łazienki poprawić delikatny makijaż. Po wykonaniu tej czynności wróciła z powrotem do pokoju. Usiadła na łóżku i przejrzała social media. Nie było tam nic nowego, oprócz wpisu Bars and Melody i kilku innych One Direction lub Dove Cameron. Włożyła telefon do kieszeni ogrodniczek i zeszła na dół. W kuchni było już posprzątane, a jej mama siedziała przed telewizorem w salonie oglądając jakiś serial. Dziewczyna podeszła do komórki pod schodami, gdzie trzymała fishkę, piłki, itp. i wyciągnęła z niej swoje białe wrotki poszła z nimi usiąść na ostatnim schodku. Założyła najpierw jeden, potem drugi i dokładnie związała sznurowadła. Gotowa wstała i skierowała się w stronę drzwi wyjściowych. Krzyknęła tylko do mamy i już jej nie było. Wyszła poza furtkę i stanęła na dość równym asfalcie. Zaczęła się odpychać, najpierw jedną, potem drugą nogą. Minęła do Devriesa, stanęła kawałek dalej i odwróciła się. Na podjeździe sąsiadów stał czarny samochód. Identyczny do tego, który ma Charlie Lenehan. Iza myśl logicznie - dziewczyna w myślach skarciła samą siebie. Charlie jest przecież jego przyjacielem i śpiewają razem w duecie. To przecież logiczne, że się odwiedzają. Dziewczyna postanowiła jechać dalej. Zaczęła powoli przyśpieszać. Jadąc czuła się taka wolna, wolna od wszelkich problemów i zmartwień. Jakby była w innej rzeczywistości. Jechała już dość szybko, jednak jak zwykle 'coś', a właściwie ktoś musiał przerwać tę cudowną chwilę ulotnego szczęścia. Ktoś na nią wpadł. Zanim upadła zdążyła zauważyć dwie deskorolki.
- Przepraszam. - powiedział jeden z nich wyciągając do Izy rękę. Dziewczyna dopiero teraz uniosła głowę i spojrzała na nich. Byli to nie kto inny, tylko Charlie i Leo.
- Jeszcze raz przepraszam. - odpowiedział blondyn, a Iza omal nie zemdlała. OMG! OMG! Ona trzymała za rękę Charli'ego. Serce jej przyśpieszyło. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że właśnie przed nią stoją jej idole. Ona, a nie kto inny może ich widzieć na żywo, ma możliwość porozmawiania z nimi.
- Halo, Ziemia do Izy! - Leo machał ręka przed jej twarzą. Dopiero teraz zdała sobie jak idiotycznie musi wyglądać wgapiając się w nich jak w obrazek. Oblała się rumieńcem i szybko spuściła wzrok, wbijając spojrzenie w czubki swoich wrotek.
****
Na razie tyle ode mnie.
 Mam nadzieję, że wam się podoba.
 A ten rozdział dedykuje Mai, która
 mnie zmotywowała do dalszego pisania.
Pozdrawiam <3

czwartek, 30 czerwca 2016

Rozdział 1.


Była połowa sierpnia, Iza siedziała w domku na drzewie obrażona na cały świat za to, że musi mieszkać w Anglii, a nie w Polsce. Była już tu 2 miesiące, a tak naprawdę nie znała nawet sąsiadów. Jedynymi osobami, do których się odzywała byli jej rodzice i przyjaciółka Vanessa mieszkająca ulicę dalej. Nudziło jej się strasznie, bo nie miała co robić. Poszła do domu i usiadła przy ogromnym biurku. Na ścianach wokoło niej były poprzyklejane zdjęcia, plakaty, itp. z Bars & Melody, 5 second of summer, One Direction, Dawidem Kwiatkowskim, Seleną Gomez, Dove Cameron, Margaret, Anią Wyszkoni, itd. Z drugiej strony w kącie stał zakurzony keyboard, na który nie grała od bardzo dawna. Dalej znajdowało się łóżko i drzwi do pokaźnej garderoby. Rozejrzała się po pokoju i stwierdziła, że tu nic do roboty nie znajdzie. Zeszła do kuchni, mama smażyła na obiad naleśniki (mniam, kto by ich nie lubił), tu też nie znalazła nic do roboty i poszła na dwór. Wzięła fiszkę i coś ją natchnęło, by zwiedzić okolicę. Jak postanowiła tak też zrobiła, mijając po drodze sąsiadkę. Była to bardzo miła czarnowłosa kobieta. Iza pojechała dalej, dojechała aż do sklepu, w którym kupiła sobie tabliczkę czekolady. Wychodząc ze sklepu wpadła na jakiegoś brązowowłosego chłopaka.
- Jak łazisz! – powiedziała poirytowana i poszła usiąść na ławce. Miała dziwne wrażenie, że ten chłopak jej kogoś przypominał. Nie wiedziała dlaczego, ale kojarzyła go z plakatów porozwieszanych w pokoju. Czy to możliwe, że ten chłopak to mógł być Leondre, nie raczej nie. Choć w sumie ona mieszka w Port Talbot, a ta ciemnowłosa sąsiadka przypomina jej panią Victorie Devries. To wszystko układało jej się w jedną logiczną całość. Kiedy sąsiedzi przyszli ich przywitać, przyszła bez syna, a w tym czasie Bars & Melody mieli trasę koncertową. A teraz trasa się skończyła. Jeśli te przypuszczenia są prawdziwe to będzie chyba najszczęśliwszą Bambino na świecie. Kiedy ona tak rozmyślała ten sam chłopak, na którego wpadła wyszedł ze sklepu i skierował się w tą samą stronę, którą Iza miała się kierować.
- Mam dziś farta – powiedziała sama do siebie. Zjadła resztę czekolady, wzięła deskorolkę i pojechała w tę stronę,  co chłopak. Kilka metrów dalej chłopak skręcił do domu.
- A więc mieszka po sąsiedzku. – zamyśliła się. Wzięła fiszkę i poszła do domu. Iza skierowała się do swojego pokoju, lecz mama ją zatrzymała mówiąc, że jest obiad. Zeszła na dół i zjadła przy stole dwa naleśniki z nutellą popijając je sokiem wiśniowym. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a Iza momentalnie przypomniała sobie o meczu siatkówki z koleżanką - Vanessą. Podbiegła do drzwi i otworzyła je z energią i wielkim uśmiechem na twarzy. Vanessa skrzywiła się lekko zaskoczona.
- A tobie co? - spytała zdziwiona.
- Chodź do domku na drzewie to ci wszystko powiem! - powiedziała szybko i pociągnęła Vanessę za rękę do domku na drzewie. Gdy już się usiadły i Iza opowiedziała Vanessie swoją przygodę ze sklepu, Vani zamilkła osłupiała.
- Dobra, chodź grać w siatę. - przerwała milczenie Vanessa.
Vanessa wstała i poszła z Izą do ogrodu, wyciągnęła piłkę i zaczęły grę w siatkówkę. Vanessa zastanawiając się nad tym co powiedziała Iza nawet nie zauważyła kiedy wybiła piłkę za wysoko i wyleciała za płot do sąsiadów. Usłyszały trzask spadających szklanek. Trochę przestraszone i zaskoczone poszły do sąsiadów. Furtkę otworzyła im jakaś dziewczyna.
- To wasza piłka wpadła do naszego ogrodu? - spytała.
- Taak. - odpowiedziała Iza.
- To wejdźcie i szybko ją zabierzcie, bo muszę iść do sklepu. - powiedziała i wyszła.
Iza i Vanessa poszły na tył domu. Piłka leżała w krzewie róż, Iza podeszła aby ją wyciągnąć. Już miały sobie iść, gdy z domu wyszedł ten sam chłopak, którego Iza spotkała w sklepie.
                       
                                                              **********  
To mój pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Napiszcie jakieś komentarze, przyjmę każdą dobra radę. Jeśli chcecie informacji na bieżąco zapraszam na założonego specjalnie Facebooka (link), zapraszać do znajomych... Jak tylko was trochę przybędzie na fb zacznę pisać.
 

niedziela, 29 maja 2016

Bohaterowie




Izabela Kowalczyk
15 lat











Vanessa Clark
16 lat 








Charlie Lenehan
18 lat









Leondre Devries
16 lat








 
Harry Clark
18 lat