piątek, 16 września 2016

Rozdział 2.

Już miały sobie iść, gdy z domu wyszedł ten sam chłopak, którego Iza spotkała w sklepie.
**** 
Był to dość wysoki brunet o brązowych oczach.
- Hej, to wasza piłka? - spytał
- Taa i jeszcze raz przepraszamy. - powiedziała Vanessa
- Nic się nie stało. A tak w ogóle to jestem Leondre, ale mówcie mi Leo. A wy? - chłopak spojrzał na sąsiadkę i jej koleżankę.
- Ja jestem Vanessa, a to... - blondynka przerwała słysząc jak ktoś upada. Jej koleżanka właśnie zemdlała. Vani uklękła obok niej i delikatnie potrząsała jej ramię.
- Iza! Iza! - próbowała ocucić brunetkę - Mógłbyś przynieść trochę wody?
- Okey. - przytaknął chłopak znikając w budynku. Chwilę później wrócił ze szklanką wody. Vanessa wzięła ją od Leo i opryskała brunetce twarz. Dziewczyna momentalnie otworzyła oczy.
- Co się stało? - spytała rozglądając się wokoło
- Rozmawialiśmy, przedstawiłem się i nagle zemdlałaś... - powiedział Leo
Dziewczyna, już stojąc, spojrzała na bruneta i oparła się o ramię swojej przyjaciółki. Iza nie mogła uwierzyć, że przed nią stoi Leo, ale nie byle jaki Leo, tylko sam Leondre Devries. Jeszcze tylko Charlie'go brakuje do kompletu. Chłopak zaproponował, żeby Vanessa i Iza zostały. Dziewczyny przystały na tę propozycję. Rozmawiali jakby znali się od dawna, grali razem w siatkówkę. Czas mijał im szybko. Tego jednego dna całe życie Izy przybrało jasne barwy. Nie była już zła na rodziców, wręcz przeciwnie, cieszyła się bardzo z przeprowadzki, bo dzięki temu znalazła wspaniałych przyjaciół, w tym swojego idola. Jedna zmiana i tyle plusów. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że jest sąsiadką Leo. Jak zwykle tę cudowną chwilę 'coś' przerwało. Było t o nic innego jak telefon Izabeli. Z kieszeni dziewczyny dobiegała melodia 'Shining Star'. Iza szybko wyciągnęła swojego Huawei i odebrała połączenie. Dzwoniła jej mama. Niestety musiała już wracać. Pożegnała się z Leo, przy okazji wymieniając się numerem telefonu, i pociągnęła Vanesse za sobą. Do domu w sumie nie miały daleko. Tylko kawałek chodnika i furtka. Gdy weszły do domu Kowalczyków w kuchni pani Kowalczyk szykowała akurat kolacje. Dziewczyny zjadły chleb z nutellą i wypiły zimne kakao. Po kolacji Vanessa stwierdziła, że musi już iść. Wzięła swoje rzeczy z pokoju Izy, pożegnała się z przyjaciółką i wyszła. Po wyjściu przyjaciółki Izabela poszła do swojego pokoju. Usiadła na łóżku i stwierdziła, że w domu nie ma co robić, a raczej spać nie pójdzie, bo jest dopiero 20.00. Postanowiła więc w pierwszej kolejności się przebrać. Otworzyła drzwi swojej pokaźnej garderoby i wpatrywała się w tę stertę ciuchów. Niby jest tego dużo, ale jak przyjdzie co do czego, to nie ma się co na siebie włożyć. W końcu wybrała letni zestaw, czyli biało - czarny top i ogrodniczki z krótkimi nogawkami. Tak ubrana poszła jeszcze do łazienki poprawić delikatny makijaż. Po wykonaniu tej czynności wróciła z powrotem do pokoju. Usiadła na łóżku i przejrzała social media. Nie było tam nic nowego, oprócz wpisu Bars and Melody i kilku innych One Direction lub Dove Cameron. Włożyła telefon do kieszeni ogrodniczek i zeszła na dół. W kuchni było już posprzątane, a jej mama siedziała przed telewizorem w salonie oglądając jakiś serial. Dziewczyna podeszła do komórki pod schodami, gdzie trzymała fishkę, piłki, itp. i wyciągnęła z niej swoje białe wrotki poszła z nimi usiąść na ostatnim schodku. Założyła najpierw jeden, potem drugi i dokładnie związała sznurowadła. Gotowa wstała i skierowała się w stronę drzwi wyjściowych. Krzyknęła tylko do mamy i już jej nie było. Wyszła poza furtkę i stanęła na dość równym asfalcie. Zaczęła się odpychać, najpierw jedną, potem drugą nogą. Minęła do Devriesa, stanęła kawałek dalej i odwróciła się. Na podjeździe sąsiadów stał czarny samochód. Identyczny do tego, który ma Charlie Lenehan. Iza myśl logicznie - dziewczyna w myślach skarciła samą siebie. Charlie jest przecież jego przyjacielem i śpiewają razem w duecie. To przecież logiczne, że się odwiedzają. Dziewczyna postanowiła jechać dalej. Zaczęła powoli przyśpieszać. Jadąc czuła się taka wolna, wolna od wszelkich problemów i zmartwień. Jakby była w innej rzeczywistości. Jechała już dość szybko, jednak jak zwykle 'coś', a właściwie ktoś musiał przerwać tę cudowną chwilę ulotnego szczęścia. Ktoś na nią wpadł. Zanim upadła zdążyła zauważyć dwie deskorolki.
- Przepraszam. - powiedział jeden z nich wyciągając do Izy rękę. Dziewczyna dopiero teraz uniosła głowę i spojrzała na nich. Byli to nie kto inny, tylko Charlie i Leo.
- Jeszcze raz przepraszam. - odpowiedział blondyn, a Iza omal nie zemdlała. OMG! OMG! Ona trzymała za rękę Charli'ego. Serce jej przyśpieszyło. Dziewczyna nie mogła uwierzyć, że właśnie przed nią stoją jej idole. Ona, a nie kto inny może ich widzieć na żywo, ma możliwość porozmawiania z nimi.
- Halo, Ziemia do Izy! - Leo machał ręka przed jej twarzą. Dopiero teraz zdała sobie jak idiotycznie musi wyglądać wgapiając się w nich jak w obrazek. Oblała się rumieńcem i szybko spuściła wzrok, wbijając spojrzenie w czubki swoich wrotek.
****
Na razie tyle ode mnie.
 Mam nadzieję, że wam się podoba.
 A ten rozdział dedykuje Mai, która
 mnie zmotywowała do dalszego pisania.
Pozdrawiam <3

2 komentarze:

  1. No jest całkiem spoko!!! Jedyne do czego moge się przyzepić to, że jak piszesz o tym jak Iza jechała na wrotkach/rolkach to na moje powinno być, że minęła DOM Devrisa a nie DO Devrisa. No ale yo tylko taki mały drobiazg..... Huawei
    .... no no no szalejesz!!!!!
    ( No i to koniec dobrych rzeczy!!!!! Masz u mnie DUŻEGO MINUSA!!!!! Gosiek jest sumtny:( )

    OdpowiedzUsuń
  2. No i ta NUTELLA ............jak ty sie niezdrowo odrzywiasz!!!!!!!!
    (No i Gosiek wraca do normy)

    OdpowiedzUsuń